Pytania i odpowiedzi

Udostępnij:
  • 21
    Shares

Jaki jest cel organizowania prawyborów?
Prawybory służą wyłonieniu kan-dydatów opozycji przed wyborami. Cel – wystawić tych o najszerszym poparciu. Partyjny aktyw ustalający listy kandydatów, często jednoosobo-wo, jest mniej reprezentatywny.
Zamierzacie kandydować? Chcecie rządzić? Macie kadry? Program? Struktury i pieniądze?
Pod szyldem Obywatele RP nie startujemy. Nie chcemy być stroną politycznego sporu. Swoją rolę widzimy w promocji reguły polityki, zgodnych z pryncypiami demokracji, które wyznajemy i których trzeba bronić. Prawybory są po to, by kandydowały partie i lokalne środowiska, które w życiu wspólnot lokalnych działają.
Po co prawybory tym, którzy i tak nie mają szans wygrać, a start jest tylko promocją?
W prawyborach można przeprowadzić test popularności i wypromować się. Jeśli wynik będzie dobry, można też wstawić kandydatów na listy najmocniejszego środowiska, bez tracenia tożsamości ale też bez stawania „po stronie PiS”, bo tak trzeba będzie odczytać rolę tych, którzy pójdą sami, bez szans na sukces i odbiorą głosy mocniejszym.
Najmocniejszy przecież traci budując wspólne listy i wpuszczając na nie konkurentów.
Patrząc z perspektywy partyjnej, to prawda. Mówiąc ściślej, traci pozycję monopolisty, nie zaś realne mandaty w radach. Nie godząc się na prawybory, najmocniejszy eliminuje innych, ale nie zyskuje głosów wyborców tych innych popierających. To trudny rachunek, ale daje nadzieję, na większą liczbę – choć nie sumę głosów – tych partii. Da się z prawyborami wiązać nadzieje na głosy dotychczas niegłosujących, którzy w prawyborach oraz w szerokiej koalicji dostrzegą szansę. Prawybory mobilizują elektorat koalicji.
Czy warto zawracać sobie głowę trudną procedurą, skoro wystarczą sondaże?
Procedura prawyborcza nie jest trudna – w gminach istnieją środowiska, które w wyborach startują. Sondaże nie wystarczą, wskazują tylko, kto ma ile głosów bez przeliczenia na liczbę miejsc w okręgach o skomplikowanej strukturze i ordynacji wyborczej. Po drugie sondaże nie uwzględniają skutków związanych z przebiegiem debat prawyborczych. Nie do przecenienia jest obywatelska wartość prawyborów. Dane pokazują, że tam, gdzie obywatele układają w prawyborach listy, w wyborach frekwencja i zaangażowanie rośnie. Wzrost frekwencji o kilka procent będzie przesądzał o wyniku.
Prawybory nie dają gwarancji sukcesu.
Prawda. Prawybory służą wyłonie-niu kandydatów, których chcemy wystawić. To, czy te kandydatury się sprawdzą – czy podobnie będą gło-sowali obywatele – to sprawa wybo-rów. Partyjny aktyw ustalający skład listy kandydatów, często jednoosobo-wo, jest bardziej niereprezentatywny. Rezultatem prawyborów ma być lista obdarzonych autorytetem popar-cia społecznego. W prawyborach wskazuje się nie tyle „pewniaków” sondażowych, co daje obywatelski mandat wybranym kandydatom.
Skąd wziąć masę potrzebnych do tego ludzi, środków, lokale itd.?
Mówimy o prawyborach, w których startują partie, ruchy miejskie i inne komitety wyborcze, które realnie istnieją. Kadry nie są zmartwieniem. Prawybory nie są wyzwaniem logistycznym, bo chodzi o wybory w lokalnych, społecznościach, gdzie nie ma problemów z zarządzaniem masami ludzi. Grupy ekspertów rozpoczęły prace nad ordynacją, systemem liczenia głosów itd. Chodzi o dwie sprawy. Każda wspólna lista demokratycznej koalicji ma być rezultatem liczenia głosów wyborców, a nie decyzją zarządów partii. I chodzi nie o abstrakcyjną „ważność wyborów”, ale o to, by przeprowadzić je tak, by wyniku nie kwestionował żaden z komitetów. To da się zapewnić – komitety wyborcze tworzą komisje, w których każdy kontroluje każdego.
Czy w prawyborach startuje też PiS?
Prawybory są dostępne dla każdego, kto podpisze deklarację demokratyczną. Ponieważ zawiera ona krytyczną ocenę władzy, wyborcy i kandydaci PiS będą mieli problem z jej podpisaniem.
Czy prawybory będą w całej Polsce?
Nie przekonamy wszystkich lokalnych społeczności i liderów. Zapewne skończy się na kilkunastu, ew. kilkudziesięciu miejscach, pełniących funkcję demokratycznego poligonu. Sukcesem byłoby przeprowadzenie prawyborów w wielkim, a nawet średnim mieście.
Jaki jest klucz doboru miejsc, w których będziecie organizować prawybory?
Kluczem jest wola lokalnej społeczności, konkretnie lokalnych komitetów wyborczych i ich liderów.
Po co prawybory w miejscach, w których wygra opozycja? Lepiej pójść tam, gdzie silny jest PiS.
Powinniśmy pójść tam, gdzie siły są wyrównane, nie ma pewniaka. Tam potrzeba prawyborów ma charakter obiektywny. Poligon demokratyczny w mateczniku PiS byłby na wagę złota, ale pisowski burmistrz może torpedować przedsięwzięcie. Tak więc – również tam, gdzie silny jest PiS, ale z pewnością nie wyłącznie tam.
Dlaczego myślicie, że kandydaci partyjni ulegną presji i przystąpią do prawyborów?
Jeśli będzie zakaz partyjnej centrali, zapewne prawybory będą torpedować. W sejmikach zakaz raczej będzie, w gminach i powiatach zrealizować go będzie trudniej. Tym bardziej, że autorytet central maleje, a ruchów oddolnych i społecznych rośnie. Przy obecnych sondażach żadna centrala niczego kandydatom nie zagwarantuje, to sedno sprawy.
Czy po wyborach kandydat może przejść na przykład do PO? Czy w umowie komitetów można zawrzeć zakaz zmiany barw?
Umowa prawyborcza obowiązuje do dnia wyborów. W Polsce transfery są normą, kwitnie też związana z tym polityczna korupcja. Jednak niewłaściwe naszym zdaniem jest tworzenie przepisów, których nie będziemy w stanie wyegzekwować.
Czy nie boicie się, że część wyborców nie zaakceptuje kandydatów wyłonionych w prawyborach?
Spójrzmy na alternatywę, przed którą stoi wyborca. Może zagłosować na osobę lub listę, na której wybór miał wpływ (nawet jeśli jego kandydat przepadł) względnie zaakceptować wybór dokonany ponad jego głową – przez partię, w praktyce szefa. Przy-kład włoski pokazuje, że prawybory zwiększają frekwencję i lojalność wyborców wobec listy, którą dane im było współkształtować. Wiele zależy od lojalności przegranych – dlatego warto umowę prawybor-czą podpisywać publicznie, przy świadkach i kamerach.
Czy jakikolwiek inny ruch obywatelski promuje prawybory?
Przekonujemy do idei zarówno lokalne środowiska, samorządow-ców i liderów opinii, jak i partie oraz ruchy obywatelskie, z którymi współpracujemy.
Jak chcecie przeciwdziałać pisowskim trollom, którzy będą głosowali na najsłabszego kandydata, by wyeliminować najsilniejszego?
Jeżeli PiS nakaże swoim podpisywać antypisowską w treści deklarację demokratyczną i głosować na najsłabszego, może zaburzyć to wyniki. Metodą, aby tego uniknąć jest frekwencja, dlatego prawybory będą ważne, gdy weźmie w nich udział co najmniej 5% uprawnionych do głosowania w okręgu. We Włoszech Berlusconi dysponujący pieniędzmi i armią pracowników, nie był w stanie w istotny statystycznie sposób oddziałać na proces prawyborczy, choć próbował.
Czy nie lepiej zrobić kampanię kandydatom samorządowym?
Prawybory obiektywizują dylematy wyborcze i stanowią najlepszą kampanię – debaty, prezentacja programu. W gminach, w których nie będzie co najmniej dwóch komitetów wyborczych, prawybory mijają się z celem.
Jaki macie pomysł jak wywrzeć presję na partie, by musiały otworzyć się na prawybory?
Dwa rodzaje presji. Wciąganie do współpracy działaczy i struktury na dole. Jeśli będzie ich sporo, koszt polityczny formalnego zakazu, który musiałaby wydać centrala, rośnie. Po drugie, współpraca z mediami, krajowymi i lokalnymi. Za ich pośrednictwem trzeba popularyzować przedsięwzięcie, zadawać pytania liderom, dlaczego blokują demokrację i oddolną inicjatywę? Stworzymy realny nacisk. Czy skuteczny – czas pokaże.
Czy musimy tworzyć nowe komitety wyborcze?
W wyborach do rad gmin i powiatów nie. Naszą rolą jest dotarcie do lokalnych komitetów i przekonanie ich do stworzenia porozumienia komitetu prawyborczego. Naturalnie komitet prawyborczy będzie zgłaszał listę do właściwych wyborów, będzie więc w pewnym sensie „nowym” komitetem. Inaczej rzecz się przedstawia w wyborach sejmikowych, które są upartyjnione. Nie przekonamy partii do udziału w prawyborach na tym szczeblu w krótkim czasie. Wybory do sejmików wojewódzkich – w odróżnieniu od tych do rad gmin i powiatów – są politycznym plebiscytem. PO i Nowoczesna zapowiadają wspólne listy. Niemożność prawyborów – na tym poziomie – jest polityczną decyzją partii, a nie rezultatem obiektywnych trudności. Musielibyśmy powołać obywatelski komitet prawyborczy i nagłaśniać go – w kontrze do partii. To przedsięwzięcie logistycznie i politycznie trudne. Decyzja jeszcze nie zapadła.

 

Zadaj pytanie!

Administratorem zbieranych danych osobowych jest przez fundacja Wolni Obywatele RP z siedzibą w Warszawie przy ulicy Henryka Dembińskiego 4B. Dane wykorzystywane będą do przeprocesowania zgłoszenia oraz w celach statystycznych. Podanie danych jest dobrowolne. Swoje dane możesz w każdej chwili poprawiać, a także zawsze możesz zażądać ich usunięcia.

Udostępnij:
  • 21
    Shares